plany, plany i mój 9miesięczny piesek wśród nich


Każdy z nas ma jakieś plany na życie, ale czy można być pewnym w 100%, że to wszystko o czym marzyliśmy kiedyś, w przyszłości nie ulegnie zmianie?
Jedyną istotą żyjącą obok mnie, której bezgranicznie ufam, jest mój pies. Wiem co mogę od niego oczekiwać, jak reaguje na różne czynniki, jakie są jego możliwości.. Tylko, że to niestety działa tylko w jedną stronę. 
Zawsze marzyłam o idealnym psie pod kątem frisbee i zdaje się, że takiego dostałam. Przez cały czas, który spędziłam razem z Flo, próbowałam zarówno jego, jak i siebie jak najlepiej przystosować do tego co będziemy robić w przyszłości - Frisbee.
Teoretycznie- nie ma nic złego w tym, żeby ładnie skaczącemu, bezpiecznie na 4 łapki spadającemu, 9 miesięcznemu pieskowi zacząć regularnie rzucać frisbee, kiedy ja umiem mu dobrze wyrzucić a on ma możliwość opadania na miękki, zimowy puszek w postaci śniegu. 
Praktycznie- czuje, że mnie to przerasta. Nie spinam się tak, kiedy mamy treningi agility, czy obedience. Wtedy dobrze wyczuwa się to, że traktujemy prace z sobą na 100% jak zabawę. 
Może to dlatego, że ponad 3 lata czekania to jednak za długo? Może za bardzo chce mieć idealnego psa do frisbee? A może po prostu nie to jest nam pisane?  





nasze obi sprzed pół miesiąca - KLIK
i zimowy aporcik- KLIK

Obecnie moje czekoladowe ma troche ponad 9 miesięcy na karku :)
Jest już po kastracji i po pierwszych prześwietleniach. 
Wszystko stara się robić jak najlepiej, wychodzi mu to :)
Wychodzi mu jak nic praca ze mną, skupianie się, pocieszanie innych, robienie w nocy za kaloryfer i oczywiście budzenie mnie rano, żebym tylko nie zaspała.


   50cm i 15kg :)

po operacji.. :)

Zapomniałam Wam i tutaj przekazać dobrą nowinę :)
Floyd po zabiegu wybudził się jak najbardziej prawidłowo, wieczorem już leżał ze mną w domu.
Ogólnie problemów brak :) podczas operacji robiliśmy mu również prześwietlenia stawów biodrowych iiiiii... ma wolne od dysplazji, piękne bioderka! :D badania będziemy jeszcze w przyszłości powtarzać, ale teraz mam sie z czego cieszyć :))
Pierwszą noc po operacji nie mogłam zasnąć, Flo się wiercił, starał się pokazać, jak bardzo mu przeszkadza kołnierz, wyglądał jakby chciał coś porobić, ale niestety brak siły i zmęczenie po narkozie mu na to nie pozwalały.
Następnego dnia cały czas leżeliśmy i oglądaliśmy telewizję :D był taki spokojny.. miałam wrażenie, że mi psa podmienili ;p
2 dnia, czyli dzisiaj już szuka zabawek, zaczepia Mafika i ogólnie ciężko mu wyleżeć, kolejny dzień.
Ale jeszcze tylko 8 dni i się pozbędzie kołnierza, szew i będzie szczęśliwym borderkiem ;p

bioderka :D (oczywiście z pomylonym imieniem, bo nikt nie wie, że FLOYD sie pisze FLOYD a nie FloyT czy Floit -_-)




pozdrawiamy!

...

Trochę już nie pisałam, w sumie u nas nic nowego... Oprócz tego, że w piątek czeka nas kastracja i rtg bioder, więc czymajcie kciuki! 

Ehh boje sie tego zabiegu, narkozy i wyników rtg, trzeba czekać do piątku niestety.

Nowe zdjęcia Mafika i Flo:


ah tak, moje kulczi Flurczi ma 8 miechów!
50cm w kłębie i 14,5 kg ;)) 

 zaczynamy obi, w które sie bardzo wkręciliśmy 

świecimy piękną gębą




 i głupotą B)







Ale ogólnie to cały czas jesteśmy dla siebie best kumplami :P






Nie zapominajmy o Maficzku! 

on też ma piękną facjatę 

jest równie głupi B)


ale za to kochany! 



Zima?!

No i mój borderek jest zakochany w śniegu jak ja :)
oczywiście ta zima będzie o wiele ciekawsza niż poprzednie na pewno ze względu na to, że spędzę ją z moim Flo ;)

Przygotowanie do wyjścia:


 nie zawsze jak trzeba.. ;)

 i moje piękne dziecko na dworze!










cieszę się, że zdążyłam nagrać wcześniej filmik jesienny z Maficzkiem i Flojdem :D

Pies idealny

Przez ostatnie półtora miesiąca miałam wielką ochotę ukręcić łeb mojemu szczeniaczkowi.
Nie dawałam sobie z nim rady i nie raz miałam ochotę zostawić go w klatce, wyjść i nie patrzeć na niego cały dzień.Nie wiedziałam czy mam ten okres przeczekać, czy dalej wciskać mu do mózgu rzeczy, które za pięć minut zapomni. Jego schizy zaczęły przerastać nie tylko mnie, ale i jego. W pewnym momencie mój szczeniaczek zaczął się panicznie bać światła, cieni, wszystkiego rodzaju folii i hałasu. Do tego nie przychodził, kiedy widział, że w ręku trzymam smycz,nie wyciszał się w domu, zjadał mi ściany, przestał aportować...

Powoli starałam się naprawiać wszystko co zdążyło się popsuć. Floyd miał lepsze i gorsze dni. Kiedy myślałam, że już jest dobrze, to nagle Flo pokazywał mi jak bardzo jest źle.

Ostatnio, jakiś tydzień temu, zaczął mi aportować.. myślałam, że to tak jednorazowo, ale okazało się, że aporcik na stałe utkwił mu w mózgu.
Następne było przychodzenie jak trzymałam w ręku smycz.
Przestał schizować.
Zaczął się wyciszać.
Zaczęliśmy się dogadywać.


Tak więc stwierdzam, że mój 7,5 miesięczny szczeniaczek jest idealny :)



50cm, 14kg

z Zi :) 



 latający


 Jesienny portrecik 




i oczywiście aportujący dynamit :)

Mafik & Floyd

Floyd 5-tego skończył 7 miesięcy :D
 mierzy 49 cm i waży 13-14kg ;) 




oprócz tego jest fajnym, skupiającym się psem.

Przechodzimy przez okres buntu, co ani dla mnie ani dla Flo nie jest łatwe
nie mamy ani zostawania, ani aportu :P
jedyne co zostało w jego móżdżku to przywołanie, ale lepsze to niż nic ;p 
powoli wracamy na tor myślenia i jeszcze fajniejszej pracy.


Co do sportów bawimy się trochę w obi





 Zaczęliśmy też troche agility, ale nie za dużo,
z frisbee czekamy na powrót mózgu ;>



 Maficzek wrócił do świata psów pracujących :D 
szczerze mówiąc nie wiedziałam, że jest tak nakręcony na zabawki i prace ze mną.



Maficzko adżilitujące :D





I reszta zdjęć burków :)