DCDC Poznań!


A dzisiaj mam trochę czasu, żeby dokładniej opisać nasz wyjazd na tegoroczne zawody Dog Chow Disc Cup w Poznaniu :)

Zacznę może od początku-czyli naszych przygotowań.
 Już po zawodach we Wrocławiu dostaliśmy motywacyjnego kopa (jak co roku) i zebraliśmy się do ułożenia ciekawszego fristajlu, który zawierał kilka trudniejszych elementów. Inna muzyka, overki, więcej biegania po polu, zróżnicowane rzuty i lepsze dobranie vaultów do mojego psa ;) (Flo najładniej odbija się od pleców, nie lubię z nim robić reversów bo jak dla mnie za bardzo się skręca i mocno spada na przód). Popracowaliśmy też nad toss&fetch już nowym dyskiem- super sonic taffy.
Tak spędziliśmy ostatni miesiąc, oczywiście z wieloma przerwami na odpoczynek dla czekoladowego psa, treningów w sumie było może z 5(?).
Z Łodzi wyjechaliśmy ekipą 4 psy + 2 osoby, jednak na miejscu noclegu była już nas trójka i 5 psów :D 
Podróż noclegi i reszta była naprawdę super! Brakowało mi osób tak samo zakręconych na punkcie pieseczków, frizbiczek i reszty :D

Pierwszy dzień startów:
Zacznę od toss&fetch, na który wyszliśmy raczej na szybko, ledwo co zdążyłam rozstawić klatkę, rozgrzać psa i siebie i zawołali nas na pole. Nie wiem co się stało po startersach ale nie odczuwam na zawodach stresu w żadnej konkurencji. Po prostu wychodzę i rzucam :D Tak było też tym razem, gdzie wyszłam i rzuciłam i słyszę "chyba mamy nowego lidera" słucham dalej... 23,5pkt!! Życiowy rekord, którego myślę, że nie pobiję przez dłuuuugi czas! Flo ślicznie łapał wszystko na 3-4 strefie, skakał i nawet nam się udało jakąś 5tkę wyrzucać :D
Kiedy wywiesili wyniki pomyślałam tylko, że to ogromy zaszczyt być w pierwszej 20stce wśród tylu niesamowitych osób, startujących od lat, osób, które podziwiałam przez naprawdę długi czas. 


Przez myśl przeszło mi jeszcze jedno. Fakt, że to w sumie nasz pierwszy sezon startowy w super pro toss&fetch a my jesteśmy na pierwszym miejscu(na 120 osób startujących). Taka rzecz była tylko w mojej głowie przez wiele lat, nawet kiedy Flo nie był jeszcze w planach, kiedy sama wychodziłam na pole sobie rzucać jednym dyskiem i marzyłam o tym, żeby kiedyś móc chociaż stanąć na polu. Naprawdę jest sporo takich momentów, w których uświadamiam sobie jak niesamowitego mam psa i to zdecydowanie był jeden z nich.

Następny po dłuższej przerwie był freestyle. Ten nowy ułożony bardziej starannie i chyba ciekawiej. No i wyszłam, rozłożyłam dyski, przygotowałam siebie i psa. Muzyka poszła, pierwszy dysk niezłapany, drugi też, ale rzucam dalej no co mam zrobić. Poza tymi dwoma (łącznie 4 niezłapanymi na 29 rzutów) wyszło nam wszystko, wszystko co miało wyjść! Wszystkie vaulty, overy, flipy! Oczywiście nie był to szczyt naszych możliwości- freestyle układałam przez 2 treningi, ale mimo tego i tak usłyszałam wiele miłych słów na jego temat :)
Po wywieszeniu wyników mieliśmy miejsce 14 na 31 teamów!

W niedziele zaczęłam od tossa do fristajlu- 14,5pkt w sumie nie tak najgorzej jak na nas (we Wrocławiu mieliśmy po 7pkt). Później sam freestyle, podobnie jak ten pierwszy, poszedł nam bardzo fajnie a nawet lepiej sądząc po ocenach sędziów :)
Międzyczasie wzięliśmy udział w kejtrówce i konkursie na aportowanie w którym Floczek wygrał 1sze miejsce i zgarnął piłkę, smaczki i szarpaczka (postaram się w późniejszych postach napisać recenzję wygranych rzeczy :D)

W końcu nadszedł czas na obronę pierwszego miejsca na super pro toss&fetch. Oglądając występy innych i bardziej doświadczonych teamów i widząc co wiatr robi z ich dyskami zastanawiałam się co ja w ogóle robię w tej konkurencji. No ale nadszedł nasz czas. Pies rozgrzany, dysk w ręce naszykowany. Pierwszy rzut- 4pkt, drugi rzut- 4,5 pkt, trzeci rzut-5pkt. Kiedy Flo wracał do mnie po złapaniu dysku w najwyżej punktowanym miejscu miałam łzy w oczach. To było zbyt idealne uczucie, kolejny niesamowicie piękny moment, kolejne spełnione marzenie dzięki mojemu przyjacielowi. Flo jest po prostu wszystkim najlepszym co mnie w życiu spotkało. Rzuciłam jeszcze 3 razy. Raz za 4 punkty, dwa dyski poleciały sobie gdzieś tam i były nie do złapania. Ale.. 17,5 pkt było nasze, kolejny fajny wynik porównując do rezultatów z Wrocławia.
No i po wszystkim.

Nie mam filmików z naszych startów, ale skleiłam coś z różnych występów innych zawodników w Poznaniu! :D



Podsumowując, wróciliśmy do domu z kwalifikacją w obu konkurencjach na finały Dog Chow Disc Cup we Warszawie. Nie wiem co ja tam robię ale bardzo się postaram nie przeszkadzać pieskowi w byciu najlepszym i zaczynam ćwiczyć i realizować fristajlowe pomysły już teraz :) 
Niesamowite uczucie być w tej najlepszej 30stce!


Dodam tylko, że za bardzo kocham atmosferę zawodów i zrobię bardzo dużo, żeby pojawić się też w Sopocie, bez względu na trasę, brak noclegu ani kasy na to wszystko :D


A już niedługo pojawi się tu kilka recenzji nowych zabawek i smaczków Flołka :)








8 komentarzy:

  1. wspaniale sie Was oglądało! :)
    co do sopotu mam bardzo podobne odczucia.. brak pieniedzy tak bardzo przytłaczający ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. No no, gratulacje!!
    Życzymy więcej takich startów i przypływu gotówki na Sopot!
    Pozdrawiamy K&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! Super się na Was patrzyło podczas Waszego freestylu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! Bardzo mi się podobał Wasz freestyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje! :) Zjawcie się w Sopocie, rok temu wymiataliście, w tym roku również chcę Was zobaczyć na podium! :D Super z Was team! <3
    Pozdrawiamy! :)
    Nina & Figa

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromne gratulacje! :D Podziwiam Twoje 23,5 ptk! :D mogę tylko pozazdrościć :D Free także zacny :)

    OdpowiedzUsuń